#niekupujadoptuj ?

Teraz Wam się do czegoś przyznam…

Mam niepopularny pogląd: Nie popieram hasła #niekupujadoptuj

Tak, mam 2 psy z adopcji. Świadomie. I to jest słowo klucz.

Adopcja jest cudowna i popieram całym sercem ♥
Szanuję i podziwiam wszystkich, którzy biorą zwierzaki na tymczas lub dają im dom stały!

Ale… nie każdy jest na to gotowy i hasło promujące adopcje powinno brzmieć “adoptuj świadomie”, zamiast “nie kupuj, adoptuj”.

Po pierwsze dlatego, że kupowanie psa z legalnej hodowli nie jest niczym złym, wręcz uważam, że jest to dobra decyzja (oczywiście jeśli przemyślana). Wybranie konkretnej rasy determinuje cechy wyglądu jak i predyspozycji (lub ich braku) do pewnych zachowań, aktywności itp. więc zdecydowanie łatwiej jest dopasować psiaka do swojego stylu życia, potrzeb, oczekiwań i wyobrażeń. Często przyszli opiekunowie mają szansę poznać rodziców szczeniaka, a nawet samego malucha od pierwszych chwil życia zanim trafi do ich domu.

Po drugie wiem jakie problemy mogą wiązać się z adopcją psa niezależnie od jego wieku i wcześniejszych doświadczeń zwierzęcia i przyszłego opiekuna. Przy wzięciu szczeniaczka mieszańca to, że do końca nie wiadomo co z niego wyrośnie oraz jakie w sobie ma geny jest zdecydowanie najmniejszym problemem, choć niewątpliwie jest to równie istotny czynnik wpływający na to, czy psiak i opiekun będą „kompatybilni”, czy jednak ich potrzby nie będą się pokrywały, co z kolei ma wpływ na szczęśliwe (lub nie) życie całej rodziny i psie losy (chociażby powrót do schroniska, czy pod opiekę innej organizacji).

Niestety, wiele organizacji zajmujących się adopcją zwierząt pokazuje jeden szablon historii wszystkich swoich podopiecznych. Wygląda on następująco:
biedny zwierzak → adopcja → i żyli długo i szczęśliwie ♥

Ewentualne zwroty z adopcji są pokazywane jako błąd człowieka lub gorzej – przedstawiają taką osobę jako kogoś złego, kto bawi się uczuciami żywej istoty, któremu zwierzak się znudził itd. najczęściej zupełnie niesłusznie.

W realnym świecie rzadko tak się dzieje.

Po adopcji nowych opiekunów czeka cała masa pracy żeby osiągnąć wymarzony efekt “i żyli długo i szczęśliwie”, a w niektórych przypadkach taki happy end jest prawie niemożliwy do osiągnięcia. Nie każdy jest w stanie to udźwignąć emocjonalnie, nie każdy ma tyle cierpliwości i samozaparcia, żeby uparcie dążyć do celu mimo przeciwności i cieszyć się z mini sukcesów, o kwestiach finansowych już nie wspomnę.

Brzmi pesymistycznie, ale jest prawdziwe (niestety).

Adoptujmy zwierzaki świadomie i odpowiedzialnie ♥

Adopciakom i ich opiekunom życzę samych happy endów!
Jesteście niesamowici ♥

Dodaj komentarz