Zapewne wiecie, że jako miłośniczka zwierząt jestem zdecydowaną przeciwniczką petard i innych podobnych “atrakcji”. Mimo wielu działań edukacyjnych i akcji, które sprawiają, że serduszko rośnie, tradycji fajerwerkowej nie zmienimy chyba nigdy.
Dlaczego uważam, że petardy szkodzą?
- kasa wydana na 5 minut „zabawy” zostaje w portfelu i można sobie za nią kupić coś innego, co sprawi nam przyjemność na dłużej,
- petardy to uciecha dla osób mających w poważaniu innych ludzi/zwierzęta/środowisko (moja opinia),
- przez huki fajerwerków cierpią nie tylko zwierzęta domowe (psy, koty, konie, krowy…), ale też (albo i bardziej) dzikie (sarny, jeże, ptaki…),
- zwierzęta umierają ze strachu, ptaki giną zderzając się z budynkami, jeże tracą życie wybudzając się z hibernacji… Konsekwencje są niestety tragiczne i nie muszą nastąpić natychmiast w chwili największych wystrzałów,
- do środowiska trafiają niepotrzebne śmieci (to co leci w powietrze gdzieś w końcu spadnie i nie wszystko zawsze da się posprzątać. Odpadki trafiają nie tylko na ulice miast, ale też do lasów, na pola, łaki, jeziora czy rzeki,
- cierpią nie tylko zwierzęta, ale i ludzie, zwłaszcza dzieci, osoby starsze, chorujące, z niepełnosprawnościami…
- istnieje ryzyko uszkodzenia ciała lub mienia (co roku 10 min po północy z każdej strony w mieście słychać jadąca karetkę… Po co ryzykować?)
Co można zrobić zamiast?
- odpalić sobie symbolicznie zimne ognie. Ładne, ciche, bardziej eko (odpadki można wyrzucić do śmietnika, a nie w niebo),
- wrzucić pieniądze przeznaczone na petardy do skarbonki, kupić sobie coś innego, przekazać komuś kto ich potrzebuje bardziej (fundację, organizacje, schroniska, osoby prywatne…),
- świetnie się bawić bez petard.
Wiadomo jednak, że entuzjastów hucznego świętowania Sylwestra nie brakuje i żadne argumenty ich nie przekonają (a szkoda). Nawet jeśli to nie my odpalamy petardy to i tak o północy będzie ich dookoła pełno. Skoro nie możemy zmienić sytuacji, to trzeba zorganizować się tak, żeby zminimalizować szkody i pomóc naszym pupilom przetrwać ten czas w możliwie największym komforcie.
Jak pomoc psu, który się boi petard?
Po świecie krąży wiele mitów udających dobre rady i niestety tak też jest w przypadku opieki nad psiakami w noc sylwestrową. Najbardziej toksyczną i chyba najczęściej powielaną bzdurą jest stwierdzenie, że psa trzeba ignorować, bo się nauczy „złego” zachowania…
Moi Drodzy, to tak nie działa.
Zachowanie wywołane emocjami (strachem), jest odruchowe, nieintencjonalne i nie da się go instrumentalnie wzmocnić!
Co w takim razie można/warto zrobić?
- zorganizować dzień tak, żeby zaspokoić potrzeby psa i wszystkie aktywności na dworze były odhaczone “za jasnego”. Na wieczór zostawić sobie tylko spacery fizjologiczne,
- można przesunąć psią kolację ciut wcześniej, żeby na ostatni spacer iść szybciej (do dopasowania indywidualnie),
- wyjść z psem na wieczorny spacer w możliwie spokojne, znane psu miejsce, blisko domu, odpowiednio wcześniej, kiedy jeszcze nie ma tak dużej ilości hałasów (w miastach jest to ciężkie do zrobienia),
- na spacerze dobrze zabezpieczyć psa – zakładać sprawdzony, mocny sprzęt i koniecznie adresówkę z numerem telefonu! Założenie szelek, obroży i dwóch smyczy wcale nie jest głupim pomysłem. Przyda się też obroża led lub inne światełko zwiększające bezpieczeństwo pupila po zmroku,
- zorganizować psu spokojne miejsce w domu – możliwie ciche, z zasłoniętymi oknami i/lub włączonym światłem, żeby ograniczyć intnsywność błysków. Jeśli psiak sam wybrał sobie jakieś pomieszczenie lub konkretne miejsce – warto pozwolić mu tam być i dodatkowo zaaranżować mu tam przestrzeń,
- jeśli pies ma potrzebę schowania się do „norki” – zrobić mu takie miejsce lub pozwolić na chowanie się np. pod kanapą,
- włączyć spokojną muzykę lub biały szum, żeby „rozcieńczyć” hałas petard (może być dość głośno żeby to miało sens i faktycznie zadziałało zagłuszająco na odgłosy z zewnątrz),
- jeśli psu to pomaga, warto dać mu coś do żucia/lizania, matę/kulę węchową lub w inny sposób zaangażować jego głowę. Nie każdy psiak będzie w stanie zająć się czymś i to też jest ok. Pamiętajmy tylko, że podając jedzenie w okolicy północy można się spodziewać konieczności wyjścia na nadprogramowy spacer,
- jeśli psu to pomaga i został wcześniej odpowiednio przyzwyczajony, można skorzystać z kołderek obciążeniowych, kamizelek antystresowych czy wiązania TTouch,
- być z psem, wspierać go odpowiednio do jego potrzeb (!). Nie każdy psiak będzie chciał być głaskany, czasem wystarczy być blisko i mówić spokojnym, łagodnym tonem lub zwyczajnie posiedzieć razem,
- psiak powinien być pod opieką! Jak nie naszą, to osoby zaufanej, którą psiak zna i lubi, ewentualnie doświadczonego petsittera czy hoteliku,
- jeśli pies wymaga podania doraźnie leków/suplementów lub innego wspomagania farmakologicznego to odpowiednio wcześniej idźmy do weterynarza i bezwzględnie stosujmy się do jego zaleceń. Warto też znać możliwe skutki niepożądane i wiedzieć jak reagować gdy wystąpią,
- psiaki mieszkające na dworze wziąć do domu (garażu/szopy – tam, gdzie będą bezpieczne) chociaż na kilka najbardziej intensywnych godzin,
- zachować spokój. Nasz nadmierny entuzjazm spowodowany zmianą daty lub zdenerwowanie mogą utrudnić psu radzenie sobie z własnymi emocjami. Stabilny, wspierający opiekun to skarb!
- jeśli mamy możliwość warto Sylwestra spędzić w cichym i spokojnym miejscu np. za miastem (w Poznaniu można spędzić tę noc w schronie razem ze swoim zwierzakiem – tam jest cisza)
Czego nie robić?
- absolutnie nie podwać Sedalinu (!) ani innych leków o podobnym działaniu !!! (o Sedalinie i jego działaniu możecie przeczytać tu),
- nie puszczć psa na spacerze luzem nawet jeśli świetnie sobie radzi i jest odwoływalny w każdych warunkach. Nie warto,
- nie ignorować, gdy potrzebuje wsparcia,
- absolutnie nie zostawiać psa samego w domu! Bywa tak, że o północy ludzie wychodzą na ulice, nie tylko odpalać petardy, ale też tak po prostu popatrzeć i spontanicznie składać sobie wzajemnie życzenia. Pamiętajmy jednak, że ktoś musi zostać ze zwierzakiem!
- nie karać za zachowanie wywołane strachem (niezależnie czy pies zrobi siku, kupę, zabierze jakąś naszą rzecz, wskoczy na kolana, naskoczy na gości, będzie kopulował przedmioty lub osoby, zacznie biegać po domu, kopać dziury w dywanie lub kanapie…). Trzeba w takiej sytuacji pomóc psu poradzić sobie z emocjami w bardziej akceptowalny dla nas sposób, ale żadnych kar. To może tylko pogorszyć sytuację,
- nie dawać żadnych leków, suplementów i innych substancji bez konsultacji z weterynarzem (i najlepiej badań stanu zdrowia psa) zwłaszcza tych „ludzkich” lub dostępnych bez recepty!
- nie eksperymentować z karmą i przysmakami, żeby uniknąć niestrawności czy biegunek i nie narażać psa na dodatkowy dyskomfort oraz konieczność częstych wyjść za potrzebą na dwór,
- nie eksperymentujmy na ostatnią chwilę! Rad w internecie jest mnóstwo, jednak wprowadzanie jakiś nowości, testowanie różnych opcji i kombinowanie dwa dni, czy dzień przed albo w sam sylwestrowy wieczór nie jest najlepszym pomysłem. Psy lubią rutynę i przewidywalność – to sprawia, że czują się bezpiecznie. Nie ma sensu psuć czegoś, co działa w imię “bo może będzie lepiej”. Już za późno! Możecie zrobić listę pomysłów na przyszły rok i zająć się nimi w listopadzie, żeby spokojnie mieć czas je wprowadzić i zweryfikować czy działają, czy nie*
*nie dotyczy niegroźnych rad, które nie zmieniają rutyny życia psa, a faktycznie mogą pomóc jak np. wspomniane wyżej włączenie świateł/muzyki w domu, czy wsparcie opiekuna.
Pamiętajmy jednak, że każdy psiak jest inny i wymaga indywidualnego traktowania!
Jeśli macie swoje sprawdzone patenty na przetrwanie Sylwestra w miłej atmosferze dajcie znać w komentarzach! Chętnie dopiszę je do listy 🙂
Podsumowując: nie bądźmy egoistami ♥ Serio, da się świętować bez petard i rewelacyjnie spędzić Sylwestra! (sprawdzone info). Zadbajmy też o komfort i bezpieczeństwo naszych podopiecznych najlepiej jak się da ♥