Ubranka dla piesków

Ubranek dla psów jest na rynku ogrom. Od chłodzących, przez przeciwdeszczowe, zimowe, aż po tematyczne przebrania na różne okazje. Rynek dostosowuje się do klienta, więc widocznie na wszystko jest popyt. Czy słusznie?

W mojej ocenie niekoniecznie.

Jestem zdecydowaną przeciwniczką przebierania psów w dziwne ciuszki i robienia z żywego zwierzęcia śmiesznej laleczki dla własnej uciechy. Najczęściej widzi się małe pieski w tego typu ubrankach, co tylko podkreśla plagę antropomorfizacji. Pies nie potrzebuje sukienki na bal, skrzydełek wróżki na halloween, garnituru na urodziny, ani czapki Mikołaja na gwiazdkę. 

Oczywiście, wszystko traktowane z głową jest ok i ubranie czegoś dziwnego na kilka minut w celu zrobienia śmiesznej fotki na Insta jest dopuszczalne. Nie popadajmy w skrajności zwłaszcza, jeśli pies nie jest zmuszany do ubranek, akceptuje je i nie ma w nim stresu podczas całej maskarady. Warto jednak pamiętać o tym, że odbiorca tego typu zdjęć często nie ma świadomości, iż ubranko było założone na 3 minuty i idąc za przykładem z sieci może ubrać swojego pupila w podobny strój na pół dnia nie dbając o komfort zwierzęcia (i nakręcając popyt przez kupowanie kolejnych zbędnych ciuszków do psiej garderoby).

Czy w takim razie wszystkie ubranka są “złe”?

Absolutnie nie!

Wszelkie psie ubrania funkcjonalne są po coś i korzystanie z nich jest w wielu przypadkach wręcz wskazane. Sama chętnie korzystam z tego, co zwiększa komfort funkcjonowania moich psów (u nas są to derki i kamizelki chłodzące, przeciwdeszczowe i zimowe. Niektóre pieski potrzebują też ocieplenia w postaci sweterków). Na temat ubierania psiaków na zimę pisałam tutaj.

Hasło komfort powinno być myślą przewodnią przy wyborze jakiegokolwiek psiego ubranka lub dodatku. I żebyśmy się dobrze rozumieli. Nie ma nic złego w tym, że owo ubranko dla psa nam też się ma podobać – ma mieć ładny kolor, wzór, kokardki, diamenciki, wyhaftowane imię pupila lub jakiś śmieszny napis, ale pod warunkiem, że nie wpływa negatywnie na odczucia i zdrowie psiaka.

Psu musi być wygodnie, nie może mieć problemu z komunikowaniem się (inne psy też mają traktować go normalnie, a nie jak jakiś dziwny obiekt psopodobny) i powinno mu być w ubranku lepiej (lub ewentualnie tak samo) niż bez niego. 

Pomijam tu sytuacje, które nie podlegają dyskusji jak np. ubranka pooperacyjne, bo one mają inne zadanie i jeśli jest wskazanie żeby ich używać, to po prostu je zakładamy zgodnie z zaleceniem weterynarza prowadzącego.

Mogę poddać w wątpliwość używanie majtek podczas cieczki. Czy to psu w jakikolwiek sposób pomaga? Nie. Pomaga nam, bo mamy mniej sprzątania i nie trzeba prać każdego koca, na którym sunia leży (a umówmy się, krew nie należy do najłatwiejszych do usunięcia plam). Są suczki, które akceptują bieliznę i to jest ok, ale są też takie, które noszenia majtek nie lubią i to też powinno się uszanować. Cieczka i majtki to byłby dobry temat na osobny wpis, więc nie będę się wdawać w szczegóły. Uważam jednak, że warto dodać, iż większość suczek doskonale dba o swoją higienę i nie potrzebuje bielizny. Jeśli jednak ktoś z Was majtek podczas cieczki używa, to zwróćcie proszę uwagę na to, żeby psiak nie siedział w nich 24h, 7 dni w tygodniu, podczas każdego dnia krwawienia, bo to nie jest zdrowa opcja. Trzymając sunię w majtkach dłuższy czas, nawet przy wymienianiu często wkładek, można wywołać infekcje intymne. Trafiam też na coraz więcej doniesień z “ludzkiego świata” mówiących o tym, że akcesoria higieny menstruacyjnej mają w swoim składzie wiele szkodliwych substancji, które mogą przyczyniać się do wzrostu ryzyka wystąpienia wielu chorób, w tym nowotworów. Wkładki do majtek dla psów praktycznie niczym się nie różnią od tych dedykowanych ludziom, a wielu opiekunów korzysta również z tych “ludzkich” opcji, bo są korzystniejsze cenowo i bardziej dostępne (i słusznie, dla psiaka nie ma to znaczenia). Także jakby ktoś zapytał o moje osobiste zdanie to jestem zwolenniczką zrezygnowania z majtek podczas cieczki i mówię to z pełną świadomością opiekunki niekastrowanej suczki rasy dużej. 

Ok, a co z bandamkami, muszkami i innymi dodatkami na szyję?

To samo, co wcześniej – jeśli dla psa jest to komfortowe, nie przeszkadza mu, ma do dodatków neutralny stosunek, nie ma przeciwwskazań do ich użycia i odpowiednio dopasowujemy rozmiar to spokojnie można ich używać mimo, że w większości przypadków jest to tylko ozdoba, która nie poprawia komfortu życia psiaka i tylko nam sprawia frajdę. 

Podsumowując – jeśli na pierwszym miejscu stawiamy komfort zwierzaka, a nie własną uciechę lub wygodę to śmiało, można czasem ubrać psiaka w coś co nie jest funkcjonalne, zwłaszcza jeśli wdzianko będzie tylko na chwilę, lub jest “mało inwazyjne” np. jest to tylko odpowiednia w rozmiarze bandamka na szyję. Z ubrankami zaleconymi przez lekarza weterynarii zupełnie nie będę dyskutować, jeśli są wątpliwości to można dopytać o to, czy jest jakaś bardziej komfortowa dla psiaka opcja, natomiast jeśli chodzi o majtki dla suni w cieczce to ja osobiście odradzam, ale wiem, że mogą być sytuacje, w których założenie ich nawet na kilka godzin będzie pomocne np. podczas wizyty u kogoś w domu (zwłaszcza jeśli gospodarz ma dywany). Odradzam natomiast trzymanie suni w majtkach przez cały czas, nawet jeśli pies czuje się w nich ok, bo może mieć to negatywne konsekwencje zdrowotne.

Dodaj komentarz